wrzesień 19th, 2008
Sięgnął po skalpel i wykonał liniowe nacięcie nad lewą kością skroniową. Pociekła krew. Wytarł ją gąbką, po czym skauteryzował naczynia krwionośne. Odsunąwszy retraktorem płat skóry, przeciął czepiec ścięgnisty i dotarł do okostnej, którą zdrapał, odsłaniając gołą kość. Teraz sięgnął po świder Hudsona-Brace?a, mechaniczne, ręczne urządzenie o prawie staroświeckim wyglądzie, rodzaj narzędzia, które można znaleźć w warsztacie dziadka. Najpierw użył perforatora, wiertła o kształcie łopatki, które wbiło się w kość na wystarczającą głębokość. Następnie zmienił wiertło na rozetowe, o wielu płaszczyznach cięcia. Odetchnął głęboko, ustawił je i zaczął wiercić w kierunku mózgu. Na jego czole pojawiły się pierwsze krople potu. Wiercił, nie mając wyników tomografii komputerowej, podjąwszy decyzję wyłącznie na podstawie oceny klinicznej. Nie wiedział nawet, czy wybrał właściwe miejsce. Z otworu trysnęła nagle krew, zachlapując chirurgiczne chusty. Pielęgniarka podała basen. Jack wyjął świder i patrzył, jak krew wypływa stałym strumieniem z czaszki i zbiera się w basenie. Wybrał właściwe miejsce. Z każdą uchodzącą kroplą zmniejszało się ciśnienie, któremu poddany był mózg Debbie Haning. Wypuścił powietrze z płuc i nagle poczuł, jak ustępuje napięcie w jego ramionach i zaczynają boleć go zmęczone mięśnie. Biała mysz szybowała w powietrzu, jakby ktoś zawiesił ją w przezroczystym morzu. Doktor Emma Watson dryfowała ku niej, smukłonoga i pełna gracji niczym podwodna tancerka. Rozpuszczone włosy otaczały ciemnobrązową aureolą jej głowę. Po chwili złapała mysz i powoli odwróciła się twarzą do kamery. W ręku trzymała strzykawkę i igłę.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 19th, 2008
Jack przeszedł szybko do sąsiedniego pokoju i przyjrzał się umieszczonym w podświetlaczu zdjęciom. Nie zauważył żadnych uszkodzeń kręgów szyjnych. Zdjął zdjęcia i umieścił w podświetlaczu rentgen czaszki. W pierwszej chwili nie zauważył niczego oczywistego. A potem jego wzrok przykuła prawie niedostrzegalna linia przecinająca lewą kość skroniową, cienka niczym zadrapanie szpilką. Pęknięcie. Czy pęknięta kość uszkodziła lewą środkową tętnicę oponową? To spowodowałoby krwotok. W miarę gromadzenia się krwi i wzrostu ciśnienia śródczaszkowego, mózg poddany byłby coraz większemu uciskowi. To tłumaczyłoby pogorszenie się stanu mentalnego Debbie oraz powiększoną źrenicę. Trzeba natychmiast usunąć krew. W gruncie rzeczy Debbie powinna była znaleźć się na sali operacyjnej, ale jej stan pogarszał się w tak szybkim tempie, że nie było czasu do stracenia. Rolę sali operacyjnej musiał przejąć gabinet zabiegowy. Przenieśli pacjentkę na stół i przymocowali plątaninę przewodów EKG do jej klatki piersiowej. Oddychała z coraz większym trudem, więc trzeba ją było zaintubować. Jack rozerwał opakowanie z rurką dotchawiczą i wsunął laryngoskop do gardła Debbie. Kilka sekund później rura znalazła się na miejscu i płuca pacjentki wypełniły się tlenem. Pielęgniarka włączyła elektryczną golarkę. Jasne jedwabiste loki Debbie zaczęły spadać na podłogę, odsłaniając skórę czaszki. Do gabinetu zajrzała sekretarka. Jezu, spieprzyliśmy sprawę, pomyślał Jack, spoglądając na Debbie. Z każdą mijającą minutą rosło ciśnienie w jej czaszce. Umierały komórki mózgowe. Gdyby to była moja żona, nie wahałbym się ani sekundy. Z trudem przełknął ślinę. Siostry zaczęły przygotowywać Debbie do operacji, a Jack założył fartuch i rękawiczki. Obkładając czaszkę pacjentki sterylnymi chustami, ze zdumieniem stwierdził, że chociaż serce bije mu jak szalone, dłonie ma spokojne i pewne. Rzeczywiście robił kiedyś trepanację czaszki, ale było to przed wielu laty i pod nadzorem neurochirurga. Nie ma ani chwili do stracenia. Ona umiera. Zrób to.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 19th, 2008
Od razu unieruchomiliśmy jej kręgosłup. Ciśnienie krwi i tętno były stabilne. Należy do tych, którzy mieli więcej szczęścia. ? Sanitariusz pokręcił głową. ? Powinien pan zobaczyć faceta, który jechał za nią. Jack podszedł do wózka, żeby zbadać pacjentkę. Obie źrenice Debbie reagowały na światło, ruchy gałek ocznych były w normie. Wiedziała, jak się nazywa i gdzie się znajduje, ale nie potrafiła przypomnieć sobie, jaki dziś dzień. Orientacja lekko zaburzona, pomyślał. Był to wystarczający powód, żeby ją przyjąć, choćby na jedną noc. Dał krok do przodu i kiedy pierwszy ambulans zatrzymał się przed izbą przyjęć, otworzył tylne drzwi. Tym razem był to mężczyzna w średnim wieku, z nadwagą. Miał bladą ziemistą cerę. Jest w szoku, ocenił w pierwszej chwili Jack, ale nie widział krwi, nie było śladu urazu. Był w samym środku karambolu powiedział sanitariusz, kiedy wtaczali pacjenta do pokoju zabiegowego. Kiedy go wyciągaliśmy, skarżył się na ból w piersi. Rytm serca stabilny, lekka tachykardia, ale bez przedwczesnych pobudzeń komorowych. Ciśnienie skurczowe dziewięćdziesiąt. Podaliśmy mu na miejscu morfinę, nitroglicerynę i tlen z przepływem sześciu litrów na minutę. Wszyscy robili, co do nich należało. Anna zebrała wywiad i zbadała mężczyznę, pielęgniarki podłączyły elektrody. Z maszyny wysunęła się wstęga elektrokardiogramu. Jack oddarł ją i jego uwagę natychmiast zwróciło uniesienie ST na odprowadzeniach VI i V2. Jack i dwie siostry wybiegli na dwór. Na noszach krzyczała i wiła się z bólu młoda kobieta. Jack spojrzał na jej prawą nogę z wykręconą prawie zupełnie w bok stopą i od razu zorientował się, że pacjentka wymaga natychmiastowej operacji. Rozciął jej szybko ubranie, odsłaniając złamane biodro. Kość udowa wbiła się w panewkę, gdy kolana uderzyły w tablicę rozdzielczą samochodu. Widok groteskowo zdeformowanej nogi przyprawiał go o mdłości.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 19th, 2008
Jack McCallum, słysząc syrenę pierwszego ambulansu nakazał dźwignąć kurtynę. Wychodząc na podjazd przed izbą przyjęć, czuł, jak jego puls gwałtownie przyśpiesza, a adrenalina zmienia nerwy w iskrzące się, obnażone przewody. Nie miał pojęcia, co czeka personel szpitala Memorial Southeast, poza tym, że w drodze są kolejni pacjenci. W izbie przyjęć poinformowano ich przez radio, że na drodze międzystanowej nr 45 zderzyło się ze sobą piętnaście pojazdów. W karambolu zginęły dwie osoby, wiele zostało rannych. Chociaż pacjenci w najbardziej krytycznym stanie powinni trafić do Bayshore albo Texas Med, również wszystkie mniejsze szpitale przygotowały się na przyjęcie poszkodowanych. Jack rozejrzał się dookoła, żeby sprawdzić, czy jego zespół jest w pełnej gotowości. Druga lekarka, Anna Slezak, stała tuż obok z zaciętym wyrazem twarzy. Personel pomocniczy składał się z czterech pielęgniarek, laborantki oraz przestraszonego stażysty. Dopiero miesiąc po dyplomie, był najmniej doświadczonym członkiem zespołu i miał dwie lewe ręce. Nadaje się tylko na psychiatrę, pomyślał Jack. Syrena zachłysnęła się i umilkła, kiedy ambulans skręcił na podjazd i podjechał tyłem pod wejście. Jack otworzył tylne drzwi i omiótł szybkim spojrzeniem pacjentkę ? młodą kobietę z blond włosami zlepionymi krwią i głową oraz karkiem unieruchomionymi w ortopedycznym kołnierzu. Kiedy wyciągnęli ją z ambulansu i lepiej przyjrzał się jej twarzy, uświadomił sobie nagle, że ją zna. Było to całkiem rozsądne pytanie. Lekarze wolą na ogół nie zajmować się krewnymi i przyjaciółmi; trudno zachować obiektywizm, kiedy leżący na stole operacyjnym człowiek jest kimś, kogo się zna i lubi. Ale chociaż Jack i Debbie bywali w swoim czasie na tych samych przyjęciach, uważał ją za znajomą, nie przyjaciółkę i nie widział powodu, żeby przekazywać ją innemu lekarzowi.Powiedział i ruszył w ślad za wózkiem do gabinetu zabiegowego, skupiając całą uwagę na tym, co trzeba zrobić. Jedynym widocznym urazem było skaleczenie na głowie, ale ponieważ ranna skarżyła się na silny ból, musiał sprawdzić, czy nie ma naruszonej czaszki i kręgów szyjnych. Podczas gdy pielęgniarki pobierały krew do badań i delikatnie ściągały z Debbie ubranie, sanitariusz zdał Jackowi szybkie sprawozdanie.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 19th, 2008
Przyznaję, że ja też nie jestem rozsądna. W zeszłym tygodniu próbowaliśmy usiąść i sporządzić listę naszych ruchomości. Co chcę ja, co chce on. Przyrzekliśmy sobie, że będziemy zachowywać się w sposób cywilizowany. Jak dwoje spokojnych, dojrzałych ludzi. Zanim doszliśmy do połowy, wybuchła między nami totalna wojna. Bez brania jeńców. Westchnęła. Prawdę mówiąc, tacy zawsze oboje byli. Tak samo uparci, tak samo pełni pasji. W miłości i w walce zawsze sypały się między nimi iskry. Powiedział to stanowczym tonem, jednocześnie jednak uciekł oczyma w bok, jakby chciał ukryć prawdę, którą oboje znali: że wciąż boleje z powodu swojego rozbitego małżeństwa. Że nawet człowiekowi, który nie boi się przypiąć pasami na pięciu milionach funtów łatwopalnego paliwa, może doskwierać zwyczajna samotność. Wiem już, na czym polega cały problem. W końcu to rozgryzłem. Cywile nie rozumieją nas, ponieważ nie rozumieją naszego marzenia. Małżeństwo z astronautą potrafi wytrzymać tylko męczennica lub święta. Albo ktoś, kogo gówno obchodzi, czy przeżyjesz, czy zginiesz. Emma spojrzała na połyskującą na stole ślubną obrączkę. Chciała zaprotestować, ale zdała sobie sprawę, że brakuje jej argumentów. Kittredge miał rację. Kiedy chodziło o Jacka McCalluma, nigdy nie była obiektywna. Na dworze, w parnym gorącym powietrzu letniej houstońskiej nocy, zatrzymała się na chwilę na parkingu przy barze i spojrzała w niebo. Łuna wielkiego miasta przyćmiewała światło gwiazd, ale i tak rozpoznawała znajome konstelacje: Kasjopeę, Andromedę i Siedem Sióstr. Patrząc na nie, przypominała sobie zawsze, co powiedział Jack, kiedy pewnej letniej nocy leżeli obok siebie na trawie, wpatrując się w gwiazdy. Tej nocy, kiedy po raz pierwszy zdała sobie sprawę, że go kocha. ?Niebo jest pełne kobiet, Emmo ? oświadczył wtedy. ? Tam jest twoje miejsce?. Otworzyła samochód i siadła za kierownicą, a potem sięgnęła do kieszeni i wyjęła z niej ślubną obrączkę. Wpatrując się w nią w półmroku, pomyślała o siedmiu latach małżeństwa, które teraz zbliżało się do końca. Wsunęła obrączkę z powrotem do kieszeni. Jej lewa dłoń wydawała się bez niej naga, odsłonięta. Będę się musiała do tego przyzwyczaić, pomyślała, uruchamiając silnik.
Posted in Bez kategorii | No Comments »